Forum -> Większość dentystów to BRUDASY! -> Większość dentystów to BRUDASY!
| Tytuł: | Większość dentystów to BRUDASY! |
| Autor: | bialy usmiech 19.4.2010, 09:47 |
| Pewnie dziwi was tak mocne stwierdzenie, a jednak. Przypomnijcie sobie swoją ostatnią wizytą u dentysty i to, jakich rękawiczek używał??? Większość dentystów używa tzw. rękawiczek diagnostycznych, czyli lateksowych, pakowanych po 100 sztuk w tekturowe pudełka. Stosowanie takich rękawiczek jest absolutnie niedopuszczalne przy zabiegu, co jest zresztą wyraźnie zawarte w samej już nazwie. Są one produkowane w różnych krajach, większość w Chinach czy Korei, ale również są takie produkcji polskiej. Po pierwsze nie są one jałowe (pozbawione jakichkolwiek bakterii czy zarazków), a po drugie nie są też produkowane w sterylnych warunkach. Jedna z klinik dentystycznych zleciła przeprowadzenie badań bakteriologicznych na nowootwartych rękawiczkach wyprodukowanych przez różne firmy. Wyniki były przerażające - znaleziono na nich gronkowce, SEPSĘ i wszystko, co kto chce. Badania przeprowadził Szpital Wojewódzki w Rybniku. Co więcej, pomyślcie sami - załóżmy, że lekarz otwiera takie pudełko i wyjmuje pierwszą parę, która jest czysta. Zanim zużyje całe pudełko minie trochę czasu. W tym czasie przyjdzie sprzątaczka i kichnie akurat nad tym pudełkiem, ktoś inny wsadzi tam brudną rękę. Zabiegi dentystyczne to jak sama nazwa wskazuje "zabiegi" i należałoby zachować maksymalną ostrożność. Najciekawsze jest to, że na rynku są dostępne "rękawice zabiegowe", jałowe, pakowane po parze. Śmieszy również to, że są maksymalnie o złotówkę droższe od pary rękawiczek diagnostycznych. Przy cenach jakie mają dentyści, to chyba nie jest dużo. To nie koniec stomatologicznych absurdów. Mało który dentysta sterylizuje końcówki wierteł. Owszem, wkładają do autoklawu same wiertła, ale nie końcówki. Głównie wynika to z oszczędności. Komplet takich końcówek to wydatek nawet rzędu 6-ciu tysięcy złotych. Niestety do jamy ustnej nie wkłada się samego wiertła, wkłada się również wspomnianą końcówkę. Nie zapominajmy, że drobinek krwi poprzedniego pacjenta nie zobaczymy gołym okiem. A przecież nikt z nas nie wie, kto siedział wcześniej na fotelu dentystycznym i jakie miał choroby. Często nie wie tego sam dentysta. Jedyne co nam pozostaje, to dobrze sprawdzić z jakich usług korzystamy i czy warto za nie zapłacić. Najlepiej jest korzystać z usług dentystów, którzy używają czystego sprzętu a przy zabiegu towarzyszą im dwie asystentki. Pierwsza - nazywana "czystą" ma kontakt wyłącznie z jałowymi rzeczami w gabinecie i podaje je lekarzowi tak, że wzajemnie się nie dotykają (np. otwiera strzykawkę i trzyma ja za opakowanie, podczas gdy dentysta chwyta już samą strzykawkę). Druga - nazywana "brudną" - odbiera użyte narzędzie i pomaga przy pacjencie. Pamiętajcie, na własnym zdrowiu nie warto oszczędzać. | |






